Legenda przemówiła, zapraszamy na wywiad rzeka z Markiem Kopciem.

Myślisz piłkarz, mówisz Marek Kopeć! Może nie każdy zgodzi się z tym twierdzeniem, jednak kibice Rotuza z całą pewnością,tak. Gdyż to właśnie sympatycy klubu, wskazali że to najstarszy syn Bogusława i Janiny jest największą żywą legendą Bronowskiego giganta. Na początek fakty. Marek jest najlepszym lewonożnym graczem w historii klubu urodzonym w Bronowie, może dlatego że jedynym. Może się pochwalić imponująca statystyką zmarnowanych 3 rzutów karnych na 3 próby. Jak podaje portal beskidzkapilka.pl na boisku w całej 9 letniej karierze spędził 1584 minuty, strzelając w nich 8 goli. Daje to imponującą statystykę jak na napastnika, czyli gol co 198 minut. Sam twierdzi że minimum 10! Jednak zachowując dziennikarską rzetelność, muszę nadmienić że jego 5 goli zdobyte w sezonie 17/18 walnie przyczyniło się do awansu do A-Klasy. Nie przedłużając, można go kochać lub tak jak większość rywali nienawidzić, przed państwem Marek Kopeć, „piłkarz” obok którego nie można przejść obojętnie!

Czytaj dalej

Wywiad z prezesem!!!

Jakub Brzuska. Mieszkaniec Bronowa, mąż i ojciec. Członek Rady Sołeckiej, prezes Rotuza Bronów, społecznik i filantrop. Jednym słowem: człowiek orkiestra (w sumie to dwa słowa).

Zapinamy pasy, siadamy wygodnie w fotelach i czytamy wywiad! Zapraszam!!!

Czytaj dalej

Ciężkie czasy, również dla piłki kopanej :(

Jak jest obecnie wszyscy wiemy. Nasza rzeczywistość to siedzenie w domach, oglądanie tv i liczenie osób zarażonych w Polsce i w naszym rejonie.

Miało być jednak zgoła inaczej. W listopadzie trenerem Rotuza został zawodnik klubu Jakub Kubica. Decydując się na objęcie tego stanowiska, zaznaczył że nie ma zamiaru zbyt często łączyć funkcji piłkarza i trenera. Niestety obecnie nie może grać ani w piłkę ani prowadzić treningów z zespołem seniorów. Podobny żal, rozgoryczenie i pustkę odczuwa zapewne każdy zawodnik Rotuza, również drużyny juniorów. Mimo że każdy zawodnik otrzymuje indywidualne plany treningowe, to jednak nie oszukujmy się, nie o to chodzi w grze w piłkę…

Zaczęło się bardzo obiecująco, nowy trener, nowe porządki, nowe wyzwania. Okres zimowy przepracowany bardzo solidnie z dużą frekwencją na każdym treningu. Dobra gra w meczach kontrolnych, były zwycięstwa, remisy i porażki. Przetestowano kilku nowych zawodników a obecni dostali szansę aby udowodnić swą przydatność w Rotuzie. Gdy wszystko zaczęło się zazębiać a zawodnicy oczekiwali na ostatni sparing , który miał zostać rozegrany na pięknym obiekcie w Ligocie, nadeszła informacja która zatrzymała cały kraj w miejscu.

Gdyby nie to, bylibyśmy po pierwszej kolejce rundy rewanżowej, możliwe że Rotuz wygrałby mecz z Kaniowem. Możliwe że nawet 6-0 a po 3 bramki strzeliłby Kopeć i Gaszczyk. Całkiem prawdopodobne że Kaniów odniósł by zwycięstwo po golach samobójczych… Kopcia i Gaszczyka. Która wersja jest możliwa? Niestety nie ma na to poprawnej odpowiedzi. Pozostaje tylko czekać, gdybać, dbać o siebie i innych oraz tęsknić…

Wywiad z nowym trenerem!!!

Jeśli ktoś się zastawiał kim jest Jakub Kubica i jaki ma pomysł na Rotuz, to uchylamy rąbka tajemnicy!!!

Opisz swoją karierę zawodniczą i doświadczenie trenerskie

 Pierwsze kroki stawiałem w Klubie Sportowym „Spójnia” Landek. Od zawsze grałem ze starszymi rocznikami i tak po kolei przechodząc przez wszystkie szczeble grup młodzieżowych udało mi się dojść do drużyny seniorów. Zadebiutowałem w B klasie w tym czasie grającej drugiej drużynie Spójnii mając bodajże 15 lat. Praktycznie od ukończenia 16 roku życia zostałem pełnoprawnym zawodnikiem drużyny seniorów zaliczając awanse do A klasy oraz do Okręgówki. Po skończeniu wieku młodzieżowca za trenera Janiszewskiego nie było szans na grę, więc poszedłem na wypożyczenie do A klasowego Orła Zabłocie, najpierw na pół roczne wypożyczenia, potem kolejne 1,5 roku spędziłem w Orle, by po dwóch latach wykupiła mnie … Spójnia Landek 😉 Na tyle zadomowiłem się w drużynie, że zostałem na dłuższy czas kapitanem i zrobiliśmy dwa awanse do IV Ligi. W 2016 roku nie widząc szans gry w zespole prowadzonym przez Jarosława Zadylaka odszedłem na wypożyczenie do występującej w Okręgówce WSS Wisła. Tam znów łącznie spędziłem 2 lata i w sezonie 2018/2019 … wróciłem do Landeku. Ostatni sezon przed przyjściem do Bronowa to była walka o zachowanie statusu IV ligowca, co w ostatecznym rachunku się nam udało i po zakończeniu sezonu 2018/2019 postanowiłem – mimo różnych propozycji zakończyć grę na poziomie IV ligowym i po rozmowach z Witkiem Szczepanikiem oraz prezesem Brzuską – spróbować pomóc drużynie Rotuza. 
Wracając do pytania o doświadczenie trenerskie to w wieku 21 lat zrobiłem dokumenty uprawniające mnie do prowadzenia drużyn młodzieżowych (licencja PZPN B) i tak od razu z marszu przejąłem zespół trampkarzy w Landeku. Co roku zawodnicy się zmieniali, a ja nadal prowadziłem tą grupę. Od 2016 roku zostałem mianowany koordynatorem do spraw młodzieży KS Spójnia Landek i z biegiem czasu obowiązków zaczęło przybywać. W 2018 roku zdobyłem z wynikiem bardzo dobrym licencję UEFA B, która pozwala mi na pracę z seniorami do Okręgówki włącznie i już wkrótce wybieram się na kurs UEFA A. Głównie moja dotychczasowa praca polegała na pracy z drużynami młodzieżowymi, ale byłem też asystentem trenera Woźniaka w IV lidze lub podczas choroby, gdzie nie mogłem pomóc na boisku chłopakom prowadzonym wtedy przez trenera Zadylaka w awansie do IV ligi odpowiadałem za analizę drużyn przeciwnych.

Co skłoniło cię do przyjęcia posady trenera?


Dość krótko po informacji o rezygnacji z funkcji trenera przez Witka dostałem od prezesa propozycję objęcia posady grającego trenera Rotuza. Czasu do namysłu było mało, aczkolwiek go potrzebowałem, żeby ułożyć sobie resztę spraw, tak żeby móc się w 100% zaangażować w projekt „Rotuz Bronów”. Głównym czynnikiem, który mnie przekonał była chęć pomocy prezesowi i klubowi, który mnie oto poprosił i tak też się umówiliśmy, że do końca sezonu będę trenerem Rotuza, ale z mniejszym udziałem mojej osoby na boisku niż miało to miejsce w rundzie jesiennej. Drugą sprawą jest również fakt, że granie w piłkę powoli trzeba kończyć i nadarzyła się okazja by płynnie przejść na drugą stronę czyli pozycję trenera. Drużynę znam od ponad pół roku – widzę w chłopakach potencjał i to także była kolejna rzecz na tak, która mnie w końcowym rozrachunku przekonała do przyjęcia posady trenera drużyny z Bronowa. A co będzie dalej? Czas pokaże 🙂


Jaki ma być Rotuz Jakuba Kubicy? i Jaki jest cel na ten sezon?


Jaki ma być Rotuz pod moimi skrzydłami? Na pewno walczący o każdy centymetr boiska – tego nie może nam jako drużynie zabraknąć. Oprócz tego drużyna musi tworzyć drugą rodzinę, a więc kwestia atmosfery również jest bardzo ważna. Po przeanalizowaniu rundy jesiennej, stanu punktowego oraz składu jakim dysponujemy wiemy nad jakimi rzeczami musimy w okresie przygotowawczym pracować – jak mówił na konferencjach prasowych były selekcjoner Adam Nawałka, pracy wymaga zarówno defensywa jak i ofensywa. Chciałbym, aby moja drużyna dłużej utrzymywały się przy piłce, tworzyła więcej sytuacji bramkowych oraz jako były/aktualny obrońca była zorganizowana w defensywie. Co do celu na ten sezon to jako ambitny trener zawsze chcę grać o zwycięstwo w każdym meczu – czy to jest gierka wewnętrzna, sparing lub przede wszystkim mecz ligowy. Jeśli skupimy się na najbliższym meczu, a nie będziemy wybiegać w przyszłość to drużynie wyjdzie to na plus, a szczerze wierzę, że w drużynie jest taki potencjał, ze to 6 miejsce, które zajmujemy po rundzie jesiennej jest zdecydowania do poprawy.


Na jakich pozycjach potrzebujemy wzmocnień?


Zaraz jak tylko oficjalnie dogadaliśmy z prezesem szczegóły wziąłem się za kompletowanie kadry. Liczba nazwisk, która funkcjonowała w klubie była ogromna – około 30 osób. Większa część chłopaków sama zrezygnowała ze względów przede wszystkim osobistym, który nie pozwalał na regularne trenowanie. Na tą chwilę jest w kadrze 19 zawodników na których mogę liczyć (z każdym starałem się porozmawiać i dał gwarancję obecności na zajęciach). W tym gronie jest dwóch nowych zawodników – napastnik z Ligi Okręgowej oraz obrońca, który pół roku miał przerwy po skończeniu wieku juniora. Rozglądamy się jeszcze za jednym wzmocnieniem do formacji obronnej oraz na pozycję numer 7/11. Z kilkoma zawodnikami jesteśmy w kontakcie i czekamy na rozwój wydarzeń w klubach w których grają. Na chwilę obecną jestem zadowolony z osób, które zadeklarowały chęć gry w barwach Rotuza w rundzie wiosennej, ale nowe twarze zawsze są potrzebne przede wszystkim do zwiększenia rywalizacji na treningach.


Co jest największym problemem w klubie?


Największy problem w klubie co chyba każdy wie i widzi to baza treningowa, ale nie możemy narzekać, ponieważ cały okres przygotowawczy przepracujemy w komfortowych warunkach korzystając z boiska sztucznego Mosiru Czechowice-Dziedzice. Treningi odbywać się będą 2 razy w tygodniu plus w weekendy mecz, a wszystko to w warunkach o których mogą pomarzyć niektóre kluby IV ligowe. Wracając do warunków panujących w samym Bronowie, jestem ostatnią osobą do narzekania, ponieważ w klubie pracują osoby, które poświęcają swój czas prywatny i starają się nam zapewnić wszystko jak najlepiej mogą, a moim i zawodników zadaniem jest do ich wysiłku dołożyć własny za którym miejmy nadzieję w rundzie wiosennej pójdzie dobra i ładna gra poparta zwycięstwami.


Czy Kopeć i Gaszczyk w końcu osiągną formę na miarę ich możliwości?


Jestem w klubie pół roku, ale zdążyłem się zapoznać z sytuacją Marka i Daniela – jak to powiedział prezes są to żywe legendy klubu, a legendy zawsze trzeba szanować. Moim zadaniem w okresie przygotowawczym będzie tak ich przygotować, aby za dobrą grą na wiosnę poszły także liczby w postaci bramek i asyst. Daniel dał już pozytywny sygnał w meczu kontrolnym, który rozegraliśmy jeszcze w starym roku przeciwko juniorom z Wapienicy – fantastycznym uderzeniem w samo okienko uciszył trybuny i kolegów z drużyny 🙂 A jakie są ich możliwości? Myślę, że to pytanie przede wszystkim do wymienionej wyżej dwójki.


Ulubiony klub piłkarski?


Zawsze na pierwszym miejscu Arsenal Londyn. Kibicuje im od czasu słynnego „The Invincibles”, kiedy to w sezonie 2003/2004 nie doznali ani jednej porażki w całym sezonie. Henry, Bergkamp, Pires, Ljunberg czy Viera to byli zawodnicy na których się wzorowałem w dzieciństwie. Ostatnie lata były i są ciężkie, bo nie ma sukcesów po za pojedyńczymi Pucharami Anglii, ale jak to się mówi – „kibicem się jest, a nie bywa”. Trzymam kciuki mocno za drużynę prowadzoną aktualnie przez Artetę i mam nadzieję, że wkrótce wrócą do ładnej i skutecznej gry, która zostanie poparta pucharami :-).


Historyczne zwycięstwo w Międzyrzeczu!!!

Do soboty 19 października Rotuz nigdy w swojej historii nie odniósł zwycięstwa w meczu Międzyrzeczem, po za tym w ogóle w tym sezonie, Rotuz niezbyt często odnosił zwycięstwa… Jednak przełamanie przyszło właśnie w meczu z rywalem zza miedzy!

Gospodarze dobrze weszli w spotkanie, przejmując kontrolę na boisku, mądrze utrzymując się przy piłce i szybko przemieszczając się po placu gry za pomocą krótkich podań, najczęściej z pierwszej piłki. Właśnie po takich składnej akcji i błędzie Bronowskiej defensywy, padł gol po którym na prowadzenie wyszli gospodarze. Rotuz jednak był w stanie przetrwać kolejne składne akcje Międzyrzecza, od czasu do czasu wyprowadzając kontry, niestety średnio skuteczne. Dopiero rzut wolny w prawym rogu szesnastki udało zamienić się na piękną bramkę wyrównującą, dzięki perfekcyjnemu uderzenia w samo okienko, jakim popisał się Grzegorz Gomółka.

W drugiej połowie mecz zdecydowanie się wyrównał, jednak nie brakowało klarownych sytuacji do zdobycia gola przez obie ekipy. Szczęście sprzyjało jednak przyjezdnym, którzy po płaskim strzale Szczepanika objęli jednobramkowe prowadzenie. Mimo że nie było to łatwe zadanie, udało się ten rezultat utrzymać do końca, zdobywając komplet ważnych punktów dla Rotuza.

Rotuz oddaje 3 punkty rywalowi!

Wydawało się że mecz przeciwko ekipie Żaru, to idealna szansa aby wkroczyć na szlak zwycięstwa i zameldować się czołówce tabeli. Zawodnicy Rotuza nie wzięli jednak pod uwagę dosyć istotnego faktu. Mianowicie że gdy rywalowi, podaruje się 3 wyśmienite okazję do zdobycia gola, to przeciwnik chcący uciec z dołu tabeli chętnie taki prezent przygarnie…

Mecz zaczął się po myli gospodarzy, gdy prostopadłe podanie wykorzystał Wronka, gubiąc rywali i strzelając pewnie w krótki róg. Niespodziewanie bramkę wyrównującą zdobył zawodnik przyjezdnych, wykorzystując błąd Bronowskiego stopera i zawahanie bramkarza. Następnie po kolejnym błędzie Bronowskiej defensywy na prowadzenie wyszedł zespół gości, nie trwał jednak zbyt długo ten stan rzeczy, gdyż bramkę wyrównująca tuż przed przerwą zdobył Bieńko.

Po zmianie stron znów lepiej w mecz wszedł Rotuz, po raz kolejny bramkę zdobył Bronowski Krychowiak, czyli Jarosław Papkoj. Rotuz zaczął grać od tego momentu na sporym luzie, jakby z przekonaniem że kolejne bramki same wpadną. Jednak wpadać nie chciały a raziła nieskuteczność i zbyteczna nonszalancja. Zespół z Międzybrodzia był natomiast cierpliwy, pokorny i potrafił w odpowiednim momencie pokazać charakter. Gdy tylko Rotuz popełnił błąd w defensywie, gracz Żaru oddał mocny strzał z ostrego konta a piłka trącona jeszcze przez zawodnika Rotuza wpadła po raz kolejny do bramki bezradnego Filapka. Od tego momentu to zespół przyjezdnych pokazał prawdziwy Żar, atakując nieustępliwie bramkarza z Bronowa. O ile świetnie sobie radził ze strzałami z dystansu to z pozoru łatwa piłka wypadła mu z rąk dzięki czemu została skierowana do pustej bramki dając rywalom prowadzenie w samej końcówce meczu.

Niestety Rotuz nie był w stanie odpowiedzieć w żaden sposób przeciwnikowi, który ewidentnie złapał wiatr w żagle. Dlatego też Bronowianie przegrali zdecydowanie na własne życzenie, prezentując rywalowi praktycznie każdego gola. Rotuz wypracował w tym meczu sporo sytuacji po których mogli cieszyć się ze zdobycia gola, niestety wypracowali też 4 sytuacje dla rywali, które w przeciwieństwie do gospodarzy skrzętnie wykorzystali…