Historyczne zwycięstwo w Międzyrzeczu!!!

Do soboty 19 października Rotuz nigdy w swojej historii nie odniósł zwycięstwa w meczu Międzyrzeczem, po za tym w ogóle w tym sezonie, Rotuz niezbyt często odnosił zwycięstwa… Jednak przełamanie przyszło właśnie w meczu z rywalem zza miedzy!

Gospodarze dobrze weszli w spotkanie, przejmując kontrolę na boisku, mądrze utrzymując się przy piłce i szybko przemieszczając się po placu gry za pomocą krótkich podań, najczęściej z pierwszej piłki. Właśnie po takich składnej akcji i błędzie Bronowskiej defensywy, padł gol po którym na prowadzenie wyszli gospodarze. Rotuz jednak był w stanie przetrwać kolejne składne akcje Międzyrzecza, od czasu do czasu wyprowadzając kontry, niestety średnio skuteczne. Dopiero rzut wolny w prawym rogu szesnastki udało zamienić się na piękną bramkę wyrównującą, dzięki perfekcyjnemu uderzenia w samo okienko, jakim popisał się Grzegorz Gomółka.

W drugiej połowie mecz zdecydowanie się wyrównał, jednak nie brakowało klarownych sytuacji do zdobycia gola przez obie ekipy. Szczęście sprzyjało jednak przyjezdnym, którzy po płaskim strzale Szczepanika objęli jednobramkowe prowadzenie. Mimo że nie było to łatwe zadanie, udało się ten rezultat utrzymać do końca, zdobywając komplet ważnych punktów dla Rotuza.

Rotuz oddaje 3 punkty rywalowi!

Wydawało się że mecz przeciwko ekipie Żaru, to idealna szansa aby wkroczyć na szlak zwycięstwa i zameldować się czołówce tabeli. Zawodnicy Rotuza nie wzięli jednak pod uwagę dosyć istotnego faktu. Mianowicie że gdy rywalowi, podaruje się 3 wyśmienite okazję do zdobycia gola, to przeciwnik chcący uciec z dołu tabeli chętnie taki prezent przygarnie…

Mecz zaczął się po myli gospodarzy, gdy prostopadłe podanie wykorzystał Wronka, gubiąc rywali i strzelając pewnie w krótki róg. Niespodziewanie bramkę wyrównującą zdobył zawodnik przyjezdnych, wykorzystując błąd Bronowskiego stopera i zawahanie bramkarza. Następnie po kolejnym błędzie Bronowskiej defensywy na prowadzenie wyszedł zespół gości, nie trwał jednak zbyt długo ten stan rzeczy, gdyż bramkę wyrównująca tuż przed przerwą zdobył Bieńko.

Po zmianie stron znów lepiej w mecz wszedł Rotuz, po raz kolejny bramkę zdobył Bronowski Krychowiak, czyli Jarosław Papkoj. Rotuz zaczął grać od tego momentu na sporym luzie, jakby z przekonaniem że kolejne bramki same wpadną. Jednak wpadać nie chciały a raziła nieskuteczność i zbyteczna nonszalancja. Zespół z Międzybrodzia był natomiast cierpliwy, pokorny i potrafił w odpowiednim momencie pokazać charakter. Gdy tylko Rotuz popełnił błąd w defensywie, gracz Żaru oddał mocny strzał z ostrego konta a piłka trącona jeszcze przez zawodnika Rotuza wpadła po raz kolejny do bramki bezradnego Filapka. Od tego momentu to zespół przyjezdnych pokazał prawdziwy Żar, atakując nieustępliwie bramkarza z Bronowa. O ile świetnie sobie radził ze strzałami z dystansu to z pozoru łatwa piłka wypadła mu z rąk dzięki czemu została skierowana do pustej bramki dając rywalom prowadzenie w samej końcówce meczu.

Niestety Rotuz nie był w stanie odpowiedzieć w żaden sposób przeciwnikowi, który ewidentnie złapał wiatr w żagle. Dlatego też Bronowianie przegrali zdecydowanie na własne życzenie, prezentując rywalowi praktycznie każdego gola. Rotuz wypracował w tym meczu sporo sytuacji po których mogli cieszyć się ze zdobycia gola, niestety wypracowali też 4 sytuacje dla rywali, które w przeciwieństwie do gospodarzy skrzętnie wykorzystali…

Rotuz remisuje, Rotuz gubi punkty…

Mecz który miał być spotkaniem przełomowym, takim nie był. Okoliczności były sprzyjające do ponownego wejścia na szlak zwycięstwa: spotkanie na własnym terenie, idealnie zroszona murawa i silny rywal… Niestety po raz kolejny czegoś zabrakło.

W pierwszej połowie mecz był niezwykle wyrównany, żadna ze stron nie potrafiła zagrozić bramce rywali. Gra głownie toczyła się w środkowej części boiska i niestety cechowała się w dużej mierze chaosem i niecelnymi podaniami z obu stron. Obie drużyny preferowały również bardzo archetypowe zagrania pomiędzy formacjami, głowie była to długa i wysoka piłka która najczęściej nie trafiała do adresata.

W drugiej połowie obie ekipy przemyślały swoje postępowanie z pierwszej odsłony gry i zdecydowanie zmieniły swoje nastawienie. W efekcie w 60 minucie Rotuz klasycznie stracił gola, oczywiście po rozegranym rzucie rożnym przez Wilkowice. Po ok 10 minutach Wilkowice szybko wznowiły grę wyrzutem z autu, dzięki czemu szybki skrzydłowy idealnie podał w pole karne gospodarzy. W efekcie czego bramkarz Bronowa został pokonany po raz drugi. Widząc pożar na boisku trener Szczepanik dokonał kila zmian we własnym zespole, desygnując na boisko kilku zmienników w tym siebie. Gra znacząco się poprawiła dopiero w 78 minucie kiedy to na boisku pojawił się Gaszczyk. Już po kilku minutach z jego udziałem, gola kontaktowego zdobył Szczepanik a w samej końcówce pięknym strzałem z dystansu popisał się niezawodny kapitan, Świerkot.

Wydawać się mogło że gdyby mecz trwał parę minut dłużej, Rotuz zdołałby zdobyć zwycięską bramkę. Jednak sędzia był zmuszony zakończyć to widowisko, tym samym Rotuz na kolejne zwycięstwo musi jeszcze poczekać.

Rotuz Pokonany w Pisarzowicach!

Już przed wyjazdem do Pisarzowic, było wiadomo że mecz nie ma zdecydowane faworyta do zdobycia 3 punktów. Spotkanie było pełne walki i ambicji, natomiast mało było finezji i piękna futbolu. Ba! Nawet okazji bramkowych było jak na lekarstwo!

Mecz był niezwykle wyrównany, od pierwszego do ostatniego gwizdka. Akcje zawodników obu drużyn prowadzone były głównie w środkowej części boiska, niestety najczęściej kończyły się w pobliżu pola karnego rywali. W pierwszej połowie w zasadzie nie było akcji z jednej lub drugiej strony, która mogłaby przynieść zdobycie gola.

Dopiero po przerwie powiało na boisku emocjami, kilkukrotnie dobrze interweniował Filapek, chroniąc Rotuz przed utratą gola. Goście również starali się odgryźć rywalowi, przeprowadzając groźne akcje które jednak były źle wykończone. Dopiero w okolicy 70 minuty po rzucie rożnym, zgubił krycie gracz gospodarzy i z bliskiej odległości wpakował piłkę do bramki Bronowian. Rotuz szybko chciał odrobić straty, w czym pomóc miała czerwona kartka rywali, jednak w dalszym ciągu zawodziła skuteczność. Sytuacja ta jest zapewne efektem, braku klasycznej „9” w szeregach Rotuza.

Mimo szalonej końcówki wynik nie uległ zmianie i z kompletu punktów mogą cieszyć się zawodnicy Pisarzowic.