Geniusz, wirtuoz, piłkarski kosmita z Bronowa gasi Iskrę Rybarzowice!!!

Marek Kopeć. Bo to jego dotyczą, pełne patosu przymiotniki tytułu tej relacji. Człowiek którego kariera jeszcze w poprzednim sezonie znalazła się na sporym zakręcie, gracz który w oczach trenera Krystiana, nadawał się tylko do grzania ławki rezerwowych a zdaniem kibiców zabłysnąć mógłby jedynie gdyby posypał się brokatem… Nagle zaczyna udowadniać, że zaufanie jakim obdarzył go trener Szklarski, zaczyna znacząco procentować a przydomek najlepszej lewej nogi Bronowa znów nabiera właściwej mocy!

Mecz miał być raczej wyrównanym pojedynkiem, gdzie ze względu na zalaną murawę mało będzie finezji, techniki a przede wszystkim celnych podać i bezproblemowych przyjęć piłki. Okazało się się że gospodarzą takie warunki w ogóle nie przeszkadzają, po przeciwnej stronie bieguna byli goście z Rybarzowic, którzy wyglądali na zmarzniętych i zniechęconych a myślami byli przy stole zastawionym ciepłym bigosem i gorącą herbatą… Rotuz szybko przystąpił do rozpracowywania rywala, pierwsze dwie bramki gospodarze zdobyli po rzutach karnych. Najpierw na raty bramkarza pokonał Tomalik,  następnie perfekcyjnie jedenastkę na gola zamienił Szczygielski.  Tuż przed przerwą kolejnego gola dołożył Wronka, który świetnie opanował krosowe podanie Szczygła, minął obrońcę i umieścił piłkę w krótkim rogu bramki rywala. 

Prawdziwy show zaczął się jednak po przerwie, szybko rywali napoczął Szczygielski. Następnie swój spektakl zaczął Dzida zdobywając hat-trick w 5 minut. Kolejne dwa gole padły łupem Szczygielskiego oraz Baneta, który dobijał strzał z trudnej pozycji Kopcia. Następnie do akcji wkroczył samozwańczy książę Bronowa, najpierw na raty Kopeć wykonał rzut karny a dwie minuty później zdobył pięknego gola po podaniu Baneta.  

Świetny tego dnia Rotuz, udowodnił że ciągle interesuje ich tylko awans do A-Klasy a wielkim skarbem tej drużyny są rezerwowi. Kapitalne spotkania rozegrali tego dnia środkowi pomocnicy z Bronowa, którzy świetnie częstowali prostopadłymi podaniami napastników i skrzydłowych.

Po tym meczu można powiedzieć tylko: CHCEMY WIĘCEJ!!!