Bezbramkowy remis w Buczkowicach

Mając w pamięci jesienne, jednostronne zwycięstwo Rotuza na własnym obiekcie. Wydawać się mogło że i mecz w Buczkowicach, nie powinien sprawić kłopotu graczom z Bronowa. Stało się jednak całkiem inaczej, gdyż gospodarze postawili bardzo ciężkie warunki. Warunkiem nie do przeskoczenia dla Rotuza, na drodze do zwycięstwa okazała się ogromna latająca Łopata w bramce Buczkowic. Konkretnie Mateusz Łopata, rocznik 96, bramkarz Sokoła pseudonim operacyjny „człowiek kot”.

Za nami mecz w którym, pomimo wyniku remisowego, mamy zwycięzcę. Jest nim oczywiście wspomniany już bramkarz z Buczkowic, gdyby nie jego kapitalna postawa i kilka intuicyjnych interwencji, to obejrzelibyśmy z pewnością kilka goli dla Rotuza. Nie mamy rzetelnych informacji jak spisywał się w poprzednich meczach, jednak po spotkaniu z Rotuzem zdecydowanie zasłużył na statuetkę piłkarza meczu oraz na dodatkową porcję placków ziemniaczanych podczas rodzinnej kolacji.

Uczciwie trzeba przyznać że i gospodarze mieli sytuacje, po których mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Jednak mimo że bramkarz Bronowa, grał większość meczu z urazem mięśniowym, również był pewnym punktem swojej drużyny.

Gdy emocje już opadły, minęła w Bronowie też złość ze względu na stracone punkty, a pojawił się szacunek dla jednego, cennego punktu wywiezionego z Buczkowic. Punktu który przy komplecie trzech zwycięstw do końca sezonu, pozwoli beniaminkowi z Bronowa zając drugie miejsce na zakończenie Bielskiej A-Klasy.