Liga ruszyła!

Rotuz jechał do Kaniowa w konkretnym celu, czyli po 3 punkty. Wrócił jednak tylko z jednym, co patrząc na przebieg spotkania jest wynikiem sprawiedliwym.

Ekipa z Bronowa przyjechała do Kaniowa zmotywowana aby odnieść zwycięstwo, wszyscy pamiętają jeszcze inaugurację poprzedniego sezonu. W której to Rotuz poległ po szalonym meczu aż 6-4. Tym razem przebieg meczu był z goła inny, obie ekipy grały bardzo zachowawczo i bez zbędnej finezji. Niestety tak wyglądała cała pierwsza połowa, a jedyną atrakcją były dźwięki biesiadnej muzyki dobiegające z za płotu, z okazji „Święta Karpia”.

Druga połowa przyniosła delikatne ożywienie, jednak w dalszym ciągu przeważała twarda gra zamiast sytuacji bramkowych. Dopiero w 60 minucie, po przebojowym rajdzie bramkę dla Rotuza zdobył Tomasz Sosna, wprowadzony na murawę zaledwie 2 minuty wcześniej. Gdy wydawało się że przyjezdni pójdą za ciosem, zawodnik Rotuza zagrał ręką we własnym polu, czego efektem był rzut karny i gol wyrównujący dla Kaniowa. Od tego momentu mecz znów się wyrównał i wynik remisowy pozostał do końca spotkania. Mimo że obie drużyny odczuwały niedosyt po ostatnim gwizdku sędziego, to jednak wydaje się że podział punktów był sprawiedliwym wynikiem.