Rotuz remisuje, Rotuz gubi punkty…

Mecz który miał być spotkaniem przełomowym, takim nie był. Okoliczności były sprzyjające do ponownego wejścia na szlak zwycięstwa: spotkanie na własnym terenie, idealnie zroszona murawa i silny rywal… Niestety po raz kolejny czegoś zabrakło.

W pierwszej połowie mecz był niezwykle wyrównany, żadna ze stron nie potrafiła zagrozić bramce rywali. Gra głownie toczyła się w środkowej części boiska i niestety cechowała się w dużej mierze chaosem i niecelnymi podaniami z obu stron. Obie drużyny preferowały również bardzo archetypowe zagrania pomiędzy formacjami, głowie była to długa i wysoka piłka która najczęściej nie trafiała do adresata.

W drugiej połowie obie ekipy przemyślały swoje postępowanie z pierwszej odsłony gry i zdecydowanie zmieniły swoje nastawienie. W efekcie w 60 minucie Rotuz klasycznie stracił gola, oczywiście po rozegranym rzucie rożnym przez Wilkowice. Po ok 10 minutach Wilkowice szybko wznowiły grę wyrzutem z autu, dzięki czemu szybki skrzydłowy idealnie podał w pole karne gospodarzy. W efekcie czego bramkarz Bronowa został pokonany po raz drugi. Widząc pożar na boisku trener Szczepanik dokonał kila zmian we własnym zespole, desygnując na boisko kilku zmienników w tym siebie. Gra znacząco się poprawiła dopiero w 78 minucie kiedy to na boisku pojawił się Gaszczyk. Już po kilku minutach z jego udziałem, gola kontaktowego zdobył Szczepanik a w samej końcówce pięknym strzałem z dystansu popisał się niezawodny kapitan, Świerkot.

Wydawać się mogło że gdyby mecz trwał parę minut dłużej, Rotuz zdołałby zdobyć zwycięską bramkę. Jednak sędzia był zmuszony zakończyć to widowisko, tym samym Rotuz na kolejne zwycięstwo musi jeszcze poczekać.